Gigblog header image 1

Baaba - Café Kulturalna

26 listopad 2009 · Brak komentarzy

Brak aktualizacji od ponad roku a mimo to statystyki są imponujące - średnio jeden odwiedzający dziennie! Specjalnie dla zagubionych - Bartas, Macias, Piotras i.. Tomasz Duda czyli znowu BAABA. Uwaga - dwa nowe numery!

mp3: http://gigblogmedia.com/2009-11-26-Baaba/

Tym razem nagrywane tzw golarką czyli goły Zoom H2. Aparat foto zostawiłem w domu.

Napisał: michau

→ Brak komentarzyTagi: Cafe Kulturalna · Baaba

Tajnosti

1 wrzesień 2008 · Brak komentarzy

Każdy kto miał okazję zobaczyć film “Step across the border” musiał zapamiętać tę scenę, mimo że akurat bohater obrazu - Fred Frith - jest w niej nieobecny.

Iva Bittova jest głównym powodem, dla którego warto zobaczyć wchodzący 12 września do kin film Alice Nellis “Tajnosti”. Mająca za sobą studia aktorskie wokalistka i skrzypaczka od lat 80. grywała tylko epizody. Tutaj praktycznie nie schodzi z ekranu, ale w jej talent aktorski nie mógł wątpić nikt, kto widział ją interpretującą swoje utwory na scenie. Będzie szansa się o tym przekonać osobiście, ponieważ już dzień po polskiej premierze filmu Iva Bittova gra koncert w East Meredith, NY. Lojalnie uprzedzam, że tego samego dnia 13 września w Kraśniku gra Mitch&Mitch Big Band. Zastanówcie się więc dobrze żebyście nie żałowali. Podpowiadam, że ostatni możliwy samolot z Okęcia na JFK odlatuje o 12.30, a droga z NYC do East Meredith to ok. 3,5 godz. jazdy (czyli mniej więcej tyle ile zajmuje podróż z Warszawy do Kraśnika. Samochodem podróż, lotów do Kraśnika na razie żadne linie nie mają w ofercie). Choice is yours (nic nie sugeruję).

Zdobywca Czeskiego Lwa dla filmu roku sprawia frajdę (mówię za siebie) z jeszcze innego powodu. Nie wiem, czy zdradzanie co/kogo można usłyszeć na soundtracku podpada już pod zbrodnię “spoilerowania” (a to chyba 2 lata wg najnowszej wersji Kodeksu Karnego). Przypominam sobie co prawda, jak Tadeusz Sobolewski pisząc o “Darjeeling Limited” w relacji z zeszłorocznego festiwalu w Wenecji nie omieszkał uprzedzić, że film zamyka Joe Dassin i “Les Champs-Elysees“. Wtedy miałem tzw. mieszane uczucia, ale jak widać można, więc: 1 maja w Teatrze im A. Mickiewicza w Cieszynie miałem bardzo miłą niespodziankę słysząc w filmie Alice Nellis głos Niny Simone (a już 3 tygodnie później dane mi było to powtórzyć, gdy wchodząc do Sali Kongresowej na PJ Harvey z głośników dobiegły znajome dźwięki “Mississippi Goddam”).  No i jest jeszcze ten kawałek.

PS. Swój koncert w Pradze Mitch&Mitch zakończyli utworem Freda Fritha “Don’t cry for me”, ale to już rzecz na osobną historię, która miejmy nadzieję niebawem … hmm, no, kiedyś…

Napisał: Piotrek

→ Brak komentarzyTagi: Buty · Nina Simone · PJ Harvey · Fred Frith · Iva Bittova · Mitch & Mitch

PJ Harvey - Warszawa - Sala Kongresowa

21 maj 2008 · Brak komentarzy

1. to bring you my love
2. send his love to me
3. when under ether
4. the devil
5. white chalk
6. man-size
7. angelene
8. my beautiful leah
9. nina in ecstasy
10. electric light
11. shame
12. snake
13. big exit
14. down by the water
15. grow grow grow
16. the mountain
17. silence
————————
(lying in the sun)
18. c’mon billy
19. the piano
20. the desperate kingdom of love

mp3: http://gigblogmedia.com/2008-05-21-PJ_Harvey/

Napisał: Piotrek

→ Brak komentarzyTagi: PJ Harvey · mp3

Baaba - Warszawa - Hydrozagadka

28 luty 2008 · Brak komentarzy

Chwila dla reklamodawców …

… i już 

pic_0119.bmp

mp3: http://gigblogmedia.com/2008-02-28-Baaba/

Napisał: Piotrek

→ Brak komentarzyTagi: Rage Against The Machine · Baaba · mp3

Mitch & Mitch - CSW

31 sierpień 2007 · Brak komentarzy

2007 08 31 Mitch & Mitch

Zacznijmy oryginalnie - od początku. Zziębniętą i zmokniętą publiczność przybyłą w ten letni wieczór na koncert rozgrzewała płynąca z głośników płyta Starych Singers “Takie jest c’est la vie”. Jeśli był to wybór M&M świadczy to zaiste o ich ogromnej muzycznej erudycji. O szerokich horyzontach członków zespołu przekonuje już sama decyzja o miejscu występu, który odbył się na dziedzińcu Zentrum fur Zeitgenossische Kunst, a o ich wielkich, otwartych, przepełnionych miłością i troską sercach - wzruszające wykonanie “We are the world”, które nikogo nie pozostawiło obojętnym. Ale nie uprzedzajmy faktów. Był to już drugi występ M&M w kraju Goethego, Hannawalda i takich toalet na stacjach benzynowych, które wydają kupony wymienialne potem na np. batoniki, albo coś innego. Niestety do poziomu goszczących u nas ponownie muzyków nie dostroiła się osławiona niemiecka technologia - popsuty statyw mikrofonu w pewnym momencie o mało nie zadusił Mitcha, natomiast brak możliwości wydobycia dźwięku z rolanda Serious Mitcha pozbawiła publiczność okazji do wysłuchania na żywo ok. 20 kolejnych utworów, w tym tak wyczekiwanej kompozycji J.H. Maiera”Neue einz”.

Powiedzmy sobie otwarcie -w cywilizowanym europejskim kraju, weźmy dla przykładu taką Polskę, podobną sytuację ciężko sobie wyobrazić. Cóż, nie powinno to dziwić jeśli przypomnimy nasze problemy z organizacją WM 2006, podczas gdy Polska na pięć lat przed EURO2012 w samej Warszawie ma kilka obiektów, na których z marszu mogą się odbyć wielkie imprezy, by wspomnieć tylko Stadion X-lecia z imponującym zapleczem handlowym. Trzeba przyznać, że krytyka Seriousa, choć surowa: “lazy f… Germans”, warta jest namysłu - może ktoś z zewnątrz potrafi łatwiej dostrzec i wytknąć nam nasze przywary. Wracajmy na koncert. Pomimo problemów M&M pokazali klasę - wystarczy wsłuchać się w wyrafinowane solo perkusyjne Seriousa w “Pizzamanie” by nie mieć co do tego wątpliwości; solówkę Mr. Bitcha (Mrs. Mitch) po prostu trzeba było zobaczyć. Ten ostatni (ta ostatnia) był (była) wielkim bohaterem (wielką bohaterką) koncertu występując przez jakiś czas w stylowym różowym futrze i grając na perkusji w “You hit me…”; o jego (jej) grze na gitarze trudno powiedzieć coś odkrywczego, może poza banalnym: rewelacja. Mitch - “on guitar”- pokazał gwiazdorską pozę pod hasłem “wszystkie światła na mnie”, podczas gdy Serious wbił zadrę zazdrości w serca fanek śpiewając “oh, I need a friend” prosto w oczy zaproszonej spośród widzów Hanny, wykonującej z nim w duecie “Wonderful life”.

Zgromadzona w liczbie 3 tys. osób (+- 75%) publiczność opuszczała mury Zamku w pełni usatysfakcjonowana, gdyż zamiast zwyczajowego “see you next time” usłyszała “do zobaczenia pojutrze”.

Aha, na pytanie: czy byli Indianie? odpowiadam twierdząco, a wśród nich jeden jakby prosto z kart powieści Karola Maya o imieniu Steffen Wolf.

Kilka zdjęć z koncertu.

MP3:

  1. Mambo ‘63
  2. Na Na Na Na
  3. She’s Mine
  4. Donnowdaname
  5. Frankkus’s Dillema
  6. You Hit Me I’ll Hit You Back
  7. Wenderkreis Des Krebses
  8. Barber’s Got TV
  9. Karateporno /feat. Jane Fonda
  10. Samuu
  11. I Can’t Get No Sci-Fi
  12. Oh Yeah
  13. Pizzaman /w We Are The World
  14. 20 Eyes
  15. Wonderful Life /feat. Hanna
  16. Żdmmm

Napisał: Piotrek

→ Brak komentarzyTagi: Mitch & Mitch · mp3